Zauważyłeś, że pieniądze o tym samym nominale znajdujące się
w obiegu wcale nie wyglądają tak samo ? No to porównaj te dwa banknoty
stuzłotowe…
Oba możesz mieć w swoim portfelu. Oba są autentyczne. Oba są
warte tyle samo. Ale nie są identyczne.
Więc wygląd nie ma znaczenia. Ani rozmiar. Nie ma, bo oba
reprezentują tę samą wartość – są jednolite - co gwarantuje emitent pieniądza,
czyli w przypadku tych banknotów Narodowy Bank Polski.
Ale nie zawsze tak było.
W czasach, w których nie było banków emisyjnych, wartość
pieniądza wynikała z wartości kruszcu użytego do ich produkcji. Szczerozłota
moneta o wadze 10 gramów była dwa razy więcej warta od złotej monety o wadze 5
gramów. Gdy władcy kończyły się monety, a wciąż chciał je wciąż wydawać na
swoje potrzeby, mógł zlecić bicie kolejnych monet z zapasów złota, które
posiadał. Ale co mógł robić, jeśli zapasy kruszców były na wyczerpaniu ?
Wówczas dokonywano drobnego oszustwa: nowo bite monety zawierały domieszki
nieszlachetne. Niby wyglądały tak samo, tyle samo ważyły, mogła być na nich ta
sama, piękna podobizna naszego władcy, te same górnolotne napisy i ten sam
nominał, ale faktycznie warte były mniej, bo do ich produkcji użyto mniejszej
ilości złota.
Mieliśmy wówczas w obiegu dwa rodzaje pieniądza o tej samej
wartości nominalnej: ten starszy szczerozłoty i ten nowszy trochę udawany. Pozornie
warte tyle samo (tak mówił nominał), ale jednak o różnej zawartości metali
szlachetnych.
Czy to było do wykrycia ? Oczywiście. Przez ważenie,
mierzenie, nadgryzanie czy zanurzanie ich w przeróżnych cieczach można było
wykryć, że wyglądające tak samo monety są w gruncie rzeczy różne. Mieliśmy więc
pieniądz lepszy i gorszy.
I teraz pytanie: masz w kieszeni dwie monety: lepszą
(szczerozłotą) i gorszą (z domieszkami innych metali) o tej samej wartości
nominalnej. Właśnie kupujesz obiad i masz zapłacić jedną monetę. Której się
pozbędziesz a którą zostawisz dla siebie ? Oczywiście zostawisz sobie lepszą. W
ten sposób przyczynisz się do tego, że pieniądz gorszy wyprze pieniądz lepszy.
Pieniądz lepszy będzie służył do gromadzenia oszczędności, transakcji zagranicznych,
czy ewentualnie do przetopienia go dla celów jubilerskich. A obrót krajowy
zostanie zdominowany przez ułomne, monety o faktycznie mniejszej wartości
kruszczowej.
Nie miej jednak wyrzutów sumienia. Postąpiłeś rozsądnie i co
najważniejsze zgodnie z prawem opisanym przez Mikołaja Kopernika w dziele z
roku 1526 zatytułowanym „Monetae cudente ratio” (O sposobie bicia monety), znanym
obecnie jako prawo Kopernika-Greshama. Polak Mikołaj Kopernik (1473-1543) i Anglik
Thomas Gresham (1512-1579) mniej więcej w tym samym czasie doradzali swoim
władcom w zakresie, który dziś nazwalibyśmy polityką monetarną i doszli do podobnych
wniosków: że pieniądze o tym samym nominalne znajdujące się w obiegu winny być
takie same.
Dziś nie mamy tego typu dylematów, ale to nie znaczy, że
prawo Kopernika-Greshama nie działa. W
latach osiemdziesiątych w Polsce mieliśmy słaby pieniądz, który
stosunkowo szybko tracił na wartości. Wówczas wiele osób trzymało swoje
oszczędności w walutach uznawanych jako lepsze czy bardziej stabilne: dolarach
amerykańskich lub markach niemieckich. I znowu stojąc w obliczu wydatku, gdy
mogli podjąć decyzję, czy zapłacić pieniądzem lepszym (zagranicznym), czy
gorszym (krajowym), tak długo jak mogli wybierali ten gorszy, po to, aby
oszczędności trzymać w pieniądzu lepszym.
Dla porządku zaznaczę, że ekonomiści uważają, że
postępowanie takie jest zgodne nie tyle z prawem Kopernika-Greshama, co prawem
odwrotnym, ale w praktyce to nie ma znaczenia. Liczy się rozsądek, który w
finansach jest bardzo ważny.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz