Oczywiście handel jest starszy niż pieniądz. Od zarania
dziejów ludzie wymieniali między sobą przedmioty. Najpierw te znalezione, potem
również wyprodukowane. Z czasem w społecznościach ludzkich znaczenia nabrała
specjalizacja: o ile początkowo ten sam człowiek produkował broń a potem
polował z jej użyciem, to w późniejszym okresie bardziej optymalne dla
społeczności było, że jeden osobnik zajmował się produkcją broni a inny
polowaniem. Obaj niejako byli specjalistami w swoich dziedzinach a owoce ich
specjalizacji podlegały wymianie (ja Tobie udostępnię broń, a Ty mi
przyniesiesz część upolowanej zwierzyny). Taki handel nazywamy barterem
(przedmiot za przedmiot).
Handel barterowy niósł jednak ze sobą pewne ograniczenia. Przede
wszystkim między stronami transakcji musiała wystąpić zbieżność potrzeb, czyli
mniej więcej w tym samym czasie producent łuku musiał mieć ochotę na mięso, a
myśliwemu akurat brakowało broni. Niektóre przedmioty miały na tyle wąskie
zastosowanie albo na tyle nietypową charakterystykę, że było bardzo trudno
ustalić ich wartość w relacji do innych przedmiotów, z których człowiek
korzystał częściej. Wartość przedmiotów w czasie też była zmienna. Kłopotliwa
była też wymiana handlowa na większe odległości, gdyż wiązała się z dużym
wysiłkiem przy transporcie.
Dlatego ludzie zawsze poszukiwali środka uniwersalnego,
który sam sobą reprezentowałby wartość. Który byłby powszechnie akceptowalny,
który byłby jednolity, względnie trwały i którego można by dzielić na mniejsze wartości.
Tak właśnie powstał pieniądz.
A czym jest? Przede wszystkim powszechnie akceptowalnym
środkiem wymiany, który pozwala także na prowadzenie kalkulacji (np.
opłacalności przedsięwzięć) i gromadzenie bogactwa.
I dzięki niemu istnieją finanse.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz