poniedziałek, 30 stycznia 2017

Nowy adres bloga

Uprzejmie informuję, że począwszy od 1 lutego 2017 niniejszy blog będzie kontynuowany pod nowym tytułem "Ekonomia nasza powszednia" i nowym adresem:
Serdecznie zapraszam.

sobota, 28 stycznia 2017

011. W jaki sposób bank oblicza długość lokaty ?



Liczba dni lokaty.

Liczenie czasu trwania lokaty raczej nikomu nie sprawia trudności, warto jednak wyraźnie zaznaczyć, że lokata od 12 do 19 marca to lokata siedmiodniowa (proste odejmowanie 19-12, przy dłuższych okresach zwłaszcza przechodzących przez zmianę miesiąca dla pewności można posłużyć się Excelem). Byłem natomiast wielokrotnie świadkiem poważnych dociekań i sporów na temat, który dzień lokaty jest nieoprocentowany: pierwszy, czy ostatni. Chodzi o to, że podświadomie wszyscy rozumieją, że lokata od 12 do 13 marca to lokata jednodniowa, ale czy oprocentowany jest 12 marca czy 13 marca ?

Transakcje w ciągu dnia.

W rozwiązaniu tej zagadki pomaga refleksja na temat, jak funkcjonuje bank. Otóż w ciągu dnia bank księguje tysiące operacji na rachunkach swoich klientów. Każda z tych operacji zwiększa lub zmniejsza saldo rachunku danego klienta. Saldo rachunku w ciągu dnia ma o tyle znaczenie, że operacja nie zostanie przeprowadzona, jeśli w jej wyniku saldo spadnie poniżej dopuszczalnej kwoty. Tą kwotą jest na ogół zero, chyba, że Klient ma przyznany limit kredytowy - wówczas dozwolone staje się poruszanie do poziomu przyznanego limitu zadłużenia.

Saldo zamknięcia.

Do obliczeń odsetek używa się jednak salda z zamknięcia dnia, czyli stanu środków na rachunku po zaksięgowaniu na nim ostatniej operacji w danym dniu. Na ogół bank kończy księgowania i zamyka dzień późnym wieczorem lub nawet w nocy, więc prawdę mówiąc oprocentowane jest saldo „nocne”. Wracając do przykładu naszej lokaty od 12 do 13 marca: oprocentowaniu będą podlegać środki znajdujące się na rachunku po ostatnim księgowaniu 12 marca, czyli saldo pierwszego dnia lokaty. Saldo ostatniego dnia lokaty nie może być oprocentowane, bo w ciągu tego dnia lokata zostanie zamknięta, czyli na koniec dnia lokaty już nie będzie. A co z pieniędzmi ? Albo trafią na inny rachunek (gdzie będą oprocentowane lub nie), albo zostanie z nich utworzona kolejna lokata.


Lokata miesięczna czyli jaka ?


Nieco zamieszania wprowadzają określenia typu „lokata miesięczna”, „lokata kwartalna” czy „lokata roczna”, bo prawdę mówiąc na ich podstawie nie można wywnioskować ile dni trwa taka lokata. Z jednej strony miesiące, kwartały i lata mają różną długość, a z drugiej w zdecydowanej większości przypadków banki pilnują, aby lokaty zapadały w dni robocze. Tego typu określenia mają raczej charakter marketingowy, natomiast szczegóły umowy lokaty precyzują dokładnie od kiedy do kiedy lokata trwa. I można sobie policzyć i liczbę dni i spodziewaną kwotę odsetek.

sobota, 21 stycznia 2017

010. Wkłady pieniężne. Ile można zarobić ?


Na lokacie można zarobić !

Wynagrodzenie za środki powierzone bankowi wyrażone jest w procentach i na ogół w skali roku. Podstawowy wzór na odsetki (zarówno od depozytów jak i od kredytów) wygląda tak:

Odsetki = kwota * oprocentowanie * liczba dni / 360
Gdyby więc ulokować w banku PLN 10.000 na rok na 2% to zarobimy PLN 200 w ciągu roku, czyli mniej więcej PLN 16,66 miesięcznie. Kwota faktycznie nie powala, ale nie ma co wybrzydzać – sorry, takie mamy stopy procentowe.

Zresztą to kwestia podejścia. Moje dzieci posiadają rachunki PKO Junior, gdzie oprocentowanie środków do wysokości PLN 2.500 wynosi 2,5% w skali roku. Na tych rachunkach występuje kapitalizacja tygodniowa, więc co tydzień otrzymują po kilkadziesiąt groszy odsetek i … są zachwycone. Nie rozumieją tylko, dlaczego bank odbiera im następnie po kilkanaście groszy tytułem podatku od dochodów kapitałowych (zwanym popularnie podatkiem Belki). Ale to już inna historia.

Nieszczęsny podatek Belki.

Bo faktycznie: w Polsce odsetki są oprocentowane 19% podatkiem od dochodów kapitałowych, czyli w moim pierwszym przykładzie Klient banku od odsetek PLN 200 odprowadzi PLN 38 podatku (bank przeprowadzi tę operację w ten sposób, że najpierw naliczy Klientowi odsetki a następnie pomniejszy je o podatek), czyli faktyczne odsetki netto od lokaty PLN 10.000 wyniosą PLN 162 rocznie, czyli około PLN 13,50 miesięcznie.


Kapitalizacja odsetek.

Posłużyłem się trudnym słowem „kapitalizacja”. W finansach występuje ono często i to w różnych znaczeniach. „Kapitalizacja odsetek” oznacza, że bank nalicza odsetki i dodaje je do „kapitału”, czyli kwoty rachunku. Tym samym rachunek będzie miał większe saldo i można będzie na nim nieco więcej zarobić. Ma więc znaczenie, czy kapitalizacja następuje co tydzień (lepiej dla klienta banku), czy co miesiąc (gorzej dla klienta banku), bo im częściej następuje kapitalizacja odsetek tym więcej można zarobić.

czwartek, 12 stycznia 2017

009. Do czego służy bank ? Wkłady pieniężne.


Zasygnalizowane w poprzednim wpisie czynności, których mogą dokonywać wyłącznie banki, zasługują na bliższą analizę. Na początek „wkłady pieniężne”, czyli mówiąc po prostu nasze oszczędności, które możemy wpłacić do banku na rachunek bieżący (który Prawo Bankowe nazywa „wkładem pieniężnym płatnym na żądanie”) albo na lokatę (którą Prawo Bankowe nazywa „wkładem pieniężnym płatnym z nadejściem oznaczonego terminu”).

Dlaczego jednak mielibyśmy trzymać pieniądze w banku, a nie w domu ?

Po pierwsze wygoda.

Olbrzymia część transferów pieniężnych odbywa się za pośrednictwem banków. O tym jak to jest zorganizowane napiszę za kilka postów. Nie mniej jednak prawda jest taka, że w dzisiejszej Polsce prawie wszystkie pensje osób zatrudnionych legalnie są płatne przelewem, a nie jak kiedyś gotówką. Tak samo zdecydowana większość płatności pomiędzy firmami odbywa się za pośrednictwem banków. W przypadku przedsiębiorców obowiązuje nawet graniczna kwota dla rozliczeń gotówkowych wynosząca od stycznia 2017 PLN 15.000. W przypadku firm dochodzi jeszcze taki aspekt, że prowadzenie własnej kasy związane jest z kosztami (pensja kasjerki, bezpieczna szafa itp.), które nie występują w przypadku obrotu bezgotówkowego. Jeżeli zatem na rachunek nasz albo naszej firmy pieniądze wpływają przelewem to byłoby nielogiczne wypłacać je po to, aby przetrzymywać je w domu czy siedzibie firmy.

Po drugie bezpieczeństwo.

Pieniądze przetrzymywane w domu czy firmie narażone są na ryzyko ich utraty. Kradzież, pożar czy inne nieszczęścia mogą pozbawić nas naszych oszczędności. Pieniądze złożone w banku są bezpieczne w tym sensie, że za ich bezpieczeństwo odpowiada bank, który jest zobowiązany do ich zwrotu, nawet w przypadku, gdy na naszych oczach (ale już po wpłacie do banku) zostałyby ukradzione przez rabusia. Jedynym zagrożeniem dla naszych pieniędzy zdeponowanych w banku jest jego upadłość, ale i wówczas nasze środki do kwoty stanowiącej równowartość EUR 100.000 (ok. PLN 430.000) są gwarantowane przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny, czyli na pewno je odzyskamy. O sposobie gwarantowania depozytów w Polsce napiszę innym razem.

Po trzecie: możliwość zarobku. 

Od środków zdeponowanych, bank wypłaca odsetki, które są naszym zarobkiem. Oczywiście krytycy podniosą głos, że akurat teraz ten argument nie ma znaczenia, bo stopy procentowe są niskie. To prawda: rachunki bieżące są obecnie nieoprocentowane, a oprocentowanie lokat rzadko kiedy przekracza 2% w skali roku, ale mimo wszystko lepiej zarobić na swoich oszczędnościach niż nie zarobić nic trzymając je w domu.

czwartek, 5 stycznia 2017

008. Do czego służy bank ?


Górnolotnie rzecz biorąc banki są najważniejszym elementem systemu finansowego. Ale co to właściwie znaczy ? Innymi słowy: do czego tak naprawdę służy bank ?

Czynności bankowe.

W Polsce działalność banków jest opisana w Prawie Bankowym. Art.5 ust.1 tego prawa wymienia czynności, do których prowadzenia uprawnione są tylko i wyłącznie banki. Wynika z niego, że w Polsce  poza bankiem żadna instytucja, żadna firma i żadna osoba prywatna nie może:

1.       Przyjmować wkładów pieniężnych na żądanie lub na określony termin.

2.       Prowadzić rachunków bankowych.

3.       Udzielać kredytów.

4.       Udzielać i potwierdzać gwarancji bankowych.

5.       Otwierać i potwierdzać akredytyw.

6.       Prowadzić bankowych rozliczeń pieniężnych.

7.       Emitować bankowych papierów wartościowych.

A zatem, aby zostać obsłużonym w powyższym zakresie, trzeba udać się do banku.

Słowo "bank" w nazwie firmy.

Co ciekawe w Polsce w nazwie firmy lub działalności reklamowej nie można bez ograniczeń posługiwać się słowami „bank” lub „kasa”. Słowa te mogą wystąpić w nazwie firmy lub w jej reklamie, ale wyłącznie w taki sposób, że jednoznacznie będzie wynikać, że firma ta nie prowadzi czynności bankowych. W praktyce oznacza to, że można prowadzić działalność pod nazwą Leśny Bank Genów (taki podmiot rzeczywiście istnieje w miejscowości Kostrzyca niedaleko Jeleniej Góry i zajmuje się gromadzeniem „leśnego materiału rozmnożeniowego”, czyli jak sama nazwa wskazuje genów roślin leśnych), natomiast byłby prawdopodobnie problem z założeniem firmy o nazwie „Kasa ALFA”, gdyż mogłoby to sugerować prowadzenie działalności bankowej.

Etymologia słowa "bank".

Sama nazwa „bank” pochodzi od włoskiego słowa „banco”, czyli w dosłownym tłumaczeniu „ławka”. Podczas spotkania z dziećmi zadałem kiedyś pytanie dlaczego ich zdaniem słowo „bank” pochodzi od słowa „ławka”. Zgłosił się wówczas rezolutny dziewięciolatek, który odpowiedział mniej więcej tak: „bo w banku są kolejki i wtedy siedzi się na ławce”. W rzeczywistości owa włoska ławka była raczej czymś w rodzaju kontuaru, przy którym pracowali średniowieczni bankierzy, czyli pośrednicy wymieniający monety licznych w owym czasie włoskich księstw.

Ale odpowiedź tego chłopca zapadła mi w pamięć. I dowodzi jak kreatywne potrafią być dzieci.

czwartek, 29 grudnia 2016

007. Inflacja. Deflacja. Co lepsze?



Tuż po Świętach media doniosły, że do polskiej gospodarki po dwu i pół rocznej przerwie wraca inflacja. To dobrze, czy źle ?
Najprościej rzecz ujmując inflacja oznacza wzrost przeciętnego poziomu cen na towary i usługi w gospodarce. Deflacja – przeciwnie – oznacza spadek tych cen.
Która sytuacja jest lepsza ?

Skutki inflacji.

Oczywiście wzrost cen nie może być dobry. Życie staje się coraz droższe, oszczędności tracą na wartości, trudno w tej sytuacji planować długoterminowe przedsięwzięcia. W szczególności jeśli mamy do czynienia ze wzrostem cen przekraczającym poziom 10% rocznie (sytuacja taka jest określana jako inflacja galopująca lub hiperinflacja) to pieniądz staje się gorącym kartoflem: lepiej zamienić go czym prędzej na inne dobra, bo z każdym dniem jest wart coraz mniej. To oczywiście napędza gospodarkę (kupowane są dobra zwłaszcza o charakterze trwałym), ale sam pieniądz traci swą stabilność, przestaje być środkiem gromadzenia bogactwa, następuje ucieczka od niego na rzecz innych walut (proces dolaryzacji, porównaj post 004). Wysoka inflacja zwiększa niepewność, więc w dłuższym okresie nie jest dobra dla gospodarki. Z jednej strony trzeba ciągle korygować ceny, aby działalność pozostawała rentowna. Z drugiej strony nie znając wartości pieniądza w przyszłości trudno zdecydować się na dłuższy proces inwestycyjny (zaczynając budowę nowego zakładu produkcyjnego nie wiadomo jaki będzie jego koszt, bo ceny wciąż rosną). A bez inwestycji w gospodarka w końcu zwiędnie …

Skutki deflacji.

Więc może lepsza jest deflacja ? Ceny spadają, stać nas na coraz więcej, oszczędności mają coraz większą realną wartość. Pozornie same plusy – teoretycznie z każdą chwilą jesteśmy coraz bogatsi. Jednak spadające ceny sprawią, że będziemy odkładać swoje zakupy na później, gdy ten sam przedmiot będzie po prostu tańszy. A wstrzymywanie się od zakupów będzie miało negatywny wpływ na gospodarkę: jeśli ludzie będą odkładać zakupy to producenci będą ograniczać produkcję, zmniejszą zatrudnienie, więc wzrośnie bezrobocie, zrezygnują z inwestycji, bo po co inwestować, skoro maleje sprzedaż. I w końcu gospodarka zwiędnie …

Co lepsze ? Cel inflacyjny.

No więc jak to jest ?
Oczywiście wysoka inflacja jest niebezpieczna i wszyscy jej unikają. Współcześnie uważa się jednak, że niewielka inflacja jest lepsza niż niewielka deflacja. Nie ma faktycznego wpływu na odraczanie decyzji o zakupach, a jednocześnie wzrost cen nie jest na tyle odczuwalny, aby uniemożliwiać podejmowanie decyzji o inwestycjach. Innymi słowy niewielka inflacja to taka, która nie ma złego wpływu na gospodarkę. A ile to jest ? Jakąś formą odpowiedzi są poziomy celów inflacyjnych określane przez banki centralne, które wynoszą 2,5% w Polsce, „poniżej, ale w pobliżu 2%” w strefie EURO czy 3% w Czechach.
Więc póki co nie ma się czego bać. Mamy jeszcze 2,5% do celu inflacyjnego!

Przy pisaniu niniejszego posta korzystałem z:

piątek, 23 grudnia 2016

006. Milion pod choinką. Dla każdego!


Co by było, gdyby każdy znalazł pod choinką pieniądze? Dokładnie jeden milion złotych. Każdy bez wyjątku.
Czy to uczyniłoby nas bogatymi ?
Milion pod choinką brzmi atrakcyjnie. Ale gdyby każdy go dostał to niestety, bogatsi nie będziemy.
Sprawą tą zajmował się kiedyś szkocki filozof David Hume (1711-1776), który doszedł do wniosku, że zwiększenie ilości pieniędzy bez zwiększenia ilości dóbr w sklepach i dostępnych usług wywoła jedynie wzrost cen. Ale bogactwo nie nadejdzie. Ujął to następująco: „Przypuśćmy, że w jakiś cudowny sposób w portfelu każdego obywatela Wielkiej Brytanii pojawiło się dodatkowe 5 funtów. Byłoby to więcej niż podwojenie pieniędzy znajdujących się na terenie Królestwa. Jednakże, ani następnego dnia, ani za jakiś czas nie mogłoby się pojawić więcej pożyczkodawców ani też żadne wahania w kwestii odsetek”. (cytat za http://mises.pl).
Najmniej oczywiste są słowa o odsetkach. Przynajmniej dla mnie.
No bo, że wzrosną ceny to pewne. Jeśli każdy z nas będzie miał więcej pieniędzy, a w sklepach będzie tyle samo towarów, to ceny muszą wzrosnąć i to mniej więcej proporcjonalnie do wzrostu ilości pieniądza w obiegu.
Ale co ze stopami procentowymi ?
Mogłoby się wydawać, że wszyscy spłacą swoje kredyty, a nawet będą posiadaczami depozytów. To by oznaczało spadek stóp procentowych. Ale ponieważ ceny na towary i usługi wzrosną, to dosłownie za chwilę te osoby, które przed znalezieniem miliona pod choinką miały kredyty na bieżące potrzeby, będą musiały zaciągnąć je ponownie. Bo ich potrzeby nie ulegną zmianie …
Nieco inaczej byłoby z posiadaczami kredytów inwestycyjnych (np. na mieszkanie). Oni spłacą swoje kredyty, a ponieważ nie będą mieli potrzeby kupna nowego mieszkania to kredytu nie zaciągną ponownie. Będą jakby wygrani. Jednak kolejne osoby, które będą chciały kupić mieszkanie odczują drastyczny wzrost cen i będą musieli iść do banku po kredyt.
Z punktu widzenia gospodarki wszystko wróci do normy.
Więc nie ma co życzyć wszystkim miliona pod choinką, bo to niczego nie zmieni. A nawet lepiej, jeśli go nie dostaniemy.
Nie wypada natomiast życzyć miliona pod choinką tylko jednej osobie (to faktycznie zwiększyło by jej majątek), bo to w końcu Święta…
Zresztą najlepsze prezenty to te, które niosą ze sobą ładunek emocjonalny a nie wartość pieniężną.
A poza tym to w Bożym Narodzeniu wcale nie chodzi o prezenty, prawda ?
Wesołych Świąt !